2008-06-23 23:24:14 >>

Hundjahre



Po dwóch miesiącach wyprowadziłam się od P.
Zamotana, zgubiłam sens udawanego związku i wyimaginowanych uczuć.
Męczyło mnie maślane zaangażowanie P.
Ta cała słodycz po pewnym czasie stała się niemiłosiernie mdła.

Jego twarz na poduszcze obok, stała się widokiem nieznośnym.
Ile można udawać, że istnieje coś, co nigdy się nie narodziło?

Odeszłam, zostawiając po sobie zapach Versace, którym przesiąkła pościel.

Przyjęłam na siebie rolę kata, któwa okazała się mi równie wstrętna, jak rola ofiary.
Kolejne cenne doświadczenie.

A w głowie zapach deszczu.
skomentuj (3)